panorama-adwent-26
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Powiększ

Około 100 metrów za szosą na Czarniż w głąb lasu biegnie mało uczęszczana droga. Jest to droga, która do początku lat 80 XX wieku prowadziła na pustkowie zamieszkałego przez 3 rodziny. Szotowa Góra, bo tak nazywało się to pustkowie, było enklawą prywatnych właścicieli gruntów wśród lasów państwowych nadleśnictwa Giełdon aż do roku 1973 Czersk. Trudno ustalić, kiedy powstało to pustkowie, ale może być to okres powstawania w naszej okolicy osad i innych skupisk ludzkich XVII/XVIII wieku. Kiedyś zapytałem się jednego z tych mieszkańców, blisko 70-cio letniego pana. Odpowiedział mi: „..już moi rodzice otrzymali to gospodarstwo po rodzicach...”.

Pustkowie, bo i tak można nazwać to osiedle, składało się z 3 budynków mieszkalnych - a raczej chat z drewna krytych strzechą - oraz dwóch budynków gospodarskich już bardziej nowoczesnych, bo zbudowanych z pustaków, cegły i drewna pp. Ryduchowskich i Pałbickich. W osiedlu znajdowała się jeszcze jedna chata, gdzie mieszkał samotnie - zwany pustelnikiem - Józef Szmaglik.

Powiększ

Do tych wszystkich chat nie doprowadzono prądu pomimo powszechnej elektryfikacji w latach 1965–70, tym samym skazano je na likwidację.

Ogółem w tych 3 chatach mieszkało, u p.Ryduchowskich 3 osoby, Pałbickich 3 osoby i samotnie p. Józef. W niedalekiej odległości znajdowało się jeszcze gospodarstwo, którym władał p. Jan Warszewski. Była to liczna rodzina składająca się z 11 osób. Dojazd był od drogi na Giełdon. Był tam dom zbudowany z: pustaków cementowych, cegły, kryty dachówką, ale w bardzo złym stanie. Znajdowałą się tam też stajnia murowana i drewniana szopa na siano.

Dzieci ze wszystkich chat chodzili do szkoły w Czarniżu. Wszystkie gospodarstwa były nieogrodzone płotem. Wodę czerpano z bardzo płytkich studni. Była to w zasadzie woda podskórna z pobliskiego bagna.

To, co opisuję to lata po II Wojnie Światowej. Opisani gospodarze posiadali niewielkie gospodarstwa rolne i po kilka hektarów lasu. Z opowiadań wiem, że stosowali tzw. trójpolówkę. Na areał przeznaczony pod ziemniaki zaorywano obornik, po wykopkach siano żyto. Pole po życie najczęściej ugorowało lub siano łubin gorzki. Z braku słomy bydłu ścielono mchem lub igliwiem, co zakwaszało glebę. Wydajność z hektara była poniżej normy gminnej i jeszcze często była niszczona przez zwierzynę łowną wychodzącą z pobliskich lasów.

 

Powiększ

W latach 70-tych pp. Pałubiccy opuścili swe gospodarstwo do nowo wybudowanego domu ze stajnią w Żabnie. Zabudowań opuszczonych nie zburzyli więc stały przez kilka lat, aż czas zrobił swoje. W międzyczasie zamieszkał tam samotnie Antoni Szmaglik.

W końcu 70-tych latach Ryduchowski natomiast przekazał cały areał dla skarbu państwa i wyprowadził się z Szotowej Góry, za co otrzymał rentę.
W połowie lat 80-tych p. Warszewski sprzedał całość i wyprowadził się na wybudowania Czyczków. Nowy nabywca w krótkim czasie przekazał kupioną posiadłość do skarbu państwa aby również otrzymać rentę.

Areały zostały dołączone do lasów państwowych, więc miałem okazję nad tą powierzchnią pełnić nadzór do 1996 r., co było powierzchnią rolną przeznaczoną na zalesienia. Tylko pp. Pałbiccy swój areał pozostawili w swym władaniu do obecnej chwili. Rola nieobrabiana samoistnie zalesiła się i zamaskowała pozostałości po zabudowaniach. Wszystkich gospodarzy znałem osobiście, bo pracując w służbie leśnej, od roku 1962 do 1974, nadzorowałem ich lasy prywatne.

Gospodarowanie na piaszczystej glebie wśród lasu było bardzo utrudnione. Ludzie byli jednak bardzo pracowici i przez blisko 200 lat tereny w pobliżu Szotowej Góry tętniły życiem o każdej porze roku. Obecnie, może w okresie gdy rosną grzyby, można spotkać w okolicy byłego pustkowia grzybiarza spragnionego szybkiego zapełnienia koszyka lub plastykowego wiaderka.

Koniec część 1, cdn.


Fot. 1: Fragment mapy sztabowej z 1936 r.,
Fot. 2,3: Pozostałości po zabudowaniach p. Ryduchowskiego, stos gliny po kominie, mur po b. stajni (FOT. ze zbiorów własnych)